Historyczne

Brandmajster Kazimierz Sawicki

Kazimierz Sawicki (1846-1916) Komendant Lubelskiej Straży Ogniowej 1896 – 1915 
 
Historia odnalezienia grobu Komendanta, wiąże się z poszukiwaniami mogił uczestników Powstania Styczniowego 1863 roku, prowadzonymi przez wicedyrektora Młodzieżowego Domu Kultury Numer 2 w Lublinie – Pana Benona Bujnowskiego. To właśnie podczas oględzin prowadzonych na lubelskich cmentarzach, niestrudzony w swych poszukiwaniach i odkrywaniu historii Lublina Pan Benon zdołał odczytać z zapomnianej i porośniętej mchem, płyty grobowej informacje dotyczące osoby brandmajstra Kazimierza Sawickiego. Swym niecodziennym odkryciem bezzwłocznie podzielił się z dowództwem Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.
 

140 Lat Lubelskiej Straży Pożarnej - nowy sztandar Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie

Dnia 10 maja 2013 r. odbyły się Wojewódzkie Obchody Dnia Strażaka połączone z jubileuszem 140-lecia Lubelskiej Straży Pożarnej. Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 11:30 mszą w Archikatedrze Lubelskiej pod przewodnictwem Jego Ekscelencji ks. arcybiskupa Stanisława Budzika, który dokonał poświęcenia nowo ufundowanego sztandaru Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie. Na mszy obecna była kompania honorowa Państwowej Straży Pożarnej woj. lubelskiego, poczty sztandarowe PSP i OSP, orkiestra Ochotniczej Straży Pożarnej z Lubartowa jak również strażacy, księża kapelani woj. lubelskiego oraz zaproszeni goście.

 

„Od halabardy do „Skutninga” – przegląd technik i środków gaszenia pożarów na przestrzeni 100-lecia Straży Pożarnej w Lublinie."

W średniowieczu o wybuchu pożaru alarmowano przy pomocy dzwonów kościelnych i miejskich. Udział w gaszeniu ognia i ratowaniu dobytku bronili mieszkańcy Lublina, członkowie cechów, a szczególnie cieśle, murarze i kominiarze. Brali też udział strażnicy miejscy uzbrojeni w halabardy. Jako sprzęt używane były – drabiny, wiadra, siekiery, tłumnice. W XVIII w. wprowadzono sikawki ręczne, które obsługiwali przeszkoleni ludzie /czeladnicy/. Konie do pożaru brano od prywatnych właścicieli. Wodę czerpano ze studni przy pomocy czerpaków, a noszono ją w stągwiach. Na początku XIX w. zastosowano wozy z beczkami na wodę. W XIX stuleciu organizacja ochrony przeciwpożarowej spoczywała na władzach miasta. Udział w gaszeniu pożaru brali – miejscy dozorcy nocni i gospodarze /dozorcy/ domów, którzy mieli obowiązek zgłoszenia się ze sprzętem i wodą /!/. Właściciele koni zapewniali podwody do 10 sikawek i drewnianych beczek.